Przejdź do głównej zawartości

PowerPuffGirls:I mam nadzieje że tych uczuć nie wywieje-Rozdział I

Od Autorki: (Wszystko dzieje się w "Uniwersum" że tak to nazwijmy PowerPuffGirls Action Time PPGD) Blossom ma problem. Bardzo kocha obu chłopców, ale żadnego nie chce skrzywdzić emocjonalnie. Jeden-Dexter jest bardzo jej bliski. Drugi-Brick wróg oraz przystojny romantyk. Czyż to nie problem? Do każdego coś czuje i z wzajemnością. Jednak; myśli, że Brick jej nienawidzi. Przecież to wróg. To tylko decyzja jej serca. Którego wybierze? Dexter x Blossom Brick x Blossom. Który rządzi jej sercem?
Brick co chwile spoglądał na zegar w rogu klasy czekając na błogosławiony dzwonek i dwumiesięczną przerwę. Tak wakacje, nareszcie. W tym roku szkolnym nudził się niemiłosiernie. To był chyba najdłuższy rok w jego życiu. . .i. . .najdziwniejszy rok jaki przeżył! Ale nie chciał sobie zaprzątać tym myśli, bo czuł narastające poczucie winy.  Spojrzał po klasie, wszyscy pochyleni nad zeszytami. Jednak jedna dziewczyna o jasno rudych i bardzo długich włosach odzianych w kokardę o kolorze rubinu wychyliła się, podając kartkę chłopakowi z ławki obok. Chłopakowi którego Brick tak nienawidził. Ten chłopak to Dexter. Nienawidził go za to, że przystawiał się do jego miłości, a on z wzajemnością nienawidził go z tego powodu. Często się bowiem zdarzało, że ledwo Blossom weszła do innego pomieszczenia, lub zniknęła za rogiem ci rzucali się sobie do gardeł. Zdarzało się, że oboje musieli być rozdzieleni przez Butch'a i Buttercup, bo to były jedyne osoby które były na tyle odważne by się do nich zbliżyć i postawić ich do pionu jak to zwał nazywać Butch; solidnym ciosem w ryj. Często jednak okulary Dexter'a nieprzetrwały  bitwy i po szkłach pozostawały drobne kawałeczki a o oprawkach nie wspomnę. Wtedy Blossom miała wielkie pretensje do niego za to, że bije jej przyjaciół bez powodu, a on nawet nie mógł się wytłumaczyć bo musiał by powiedzieć prawdę. Z zamyślenia wyrwała go karteczka spadająca na jego ławkę rozłożył ją i przeczytał;
STARY COŚ NIE TAK?
To było od Bummer'a. Rozpoznał jego pismo od razu. Postanowił odpisać.
NIE WSZYSTKO SPOKO
Odrzucił szybko karteczkę. Ta przyturlała się do niego po chwili z wiadomością od Butch'a i Bummer'a.
WIDAĆ, ŻE COŚ CIE GRYZIE!
Choć Bummer siedzi za nim to dostrzegł to. To aż tak widać?
TY CHUJU CO TAKĄ MASZ MINE JAKBY CI KTOŚ KOPA W DUPE DAŁ?
Nie dała. . .ale kopa w serce tak. . ,
WSZYSTKO OKAY. SERIO DAJCIE SPOKÓJ!
Odrzucił kartkę najpierw do Butch'a, a ten po przeczytaniu odrzucił ją do Bummer'a. Wreszcie rozbżmiał dzwonek i lekcje się skończyły.
##############
-Więc, ykhm. . .-Dexter poprawił okulary.-M-masz p-lany na t-t-ten wieczór?-Podrapał się nerwowo po karku. Ta stanęła na chwile zdziwiona, uśmiechnęła się i rumieniąc się odwróciła wzrok. Bloossom spokój na pewno mu nie o to chodzi. . .
-Nie, dlaczego pytasz?-Zapytała onieśmielonym głosem. Ten podszedł odrobine bliżej do niej.
-B-bo zastanawiałem się czy poszła byś ze mną do k-k-kina?-Oznajmił swoim czułym, drżącym głosem którego używał kiedy z nią rozmawiał mierząc ją wzrokiem. Ta zaczerwieniła się jeszcze bardziej.
-J-jasne. . .pójde. . .-Nie musiała się nawet namyślać bo dlaczego nie?
-To o 18?-Spytał gdy wznowili kroku.
-Dobrze. . .-Mruknęła pod nosem nadal czerwona jak bombka na choince.
Szli chwile w ciszy. Dexter myślał chwile nad wypowiedzeniem tego zdania.
-Więc to tak jakby. . .r-r-r-andka. . .?- Po ostatnim słowie odwróciła w jego stronę głowę zaskoczona. Twarz Dexter'a była równie czerwona jak twarz rudo włosej. R-R-RANDKA?! ŻE CO?! Już miała mu powiedzieć, że to tylko przyjacielski wypad , lecz gdy zobaczyła nadzieje w jego oczach nie było mu jak odmówić. Wyglądał jak szczeniaczek patrzący na smakołyk. To ją rozczuliło do granic.
-T-tak możemy to tak nazwać-Choć jej serce było oddane wrogowi ta szukała tylko ukojenia u innej osoby. Jednak nadal wydawało jej się, że była by szczęśliwsza z liderem RRB niż z Dexter'em, lecz wiedziała, że ten jej nienawidzi. To kaleczyło jej malutkie i naiwne serduszko. Dalej szli w ciszy, nikt nie chciał sie odezwać.
#########
Choć siedzieli na innych balkonach to myśleli o tym samym a ich oczy były skierowane w to samo niebo. Jak by to było gdyby byli razem? Było by wspaniale. Choć musieli by to ukrywać to. . .byłoby pięknie. Oboje codziennie zbierali się by powiedzieć drugiemu, ale. . . .bali się odrzucenia. Blossom miała też troche inny problem. Kochała i Bricka i Dexter'a. Jednak Brick'a bardziej. Ale co miała zrobić? Nie chciała Dexter'owi łamać serca. I to teraz. Teraz cztery miesiące po śmierci Dee Dee! Blossom wyrzuciła z głowy wspomnienie jej śmierci. Prawdą było to, że została zastrzelona laserem i wykrwawiła się w ramionach Dexter'a. Nie mogła zapomnieć tej chwili. Nigdy jej nie zapomni. 
-Blossom wszystko ok?-Zza pleców doszedł do niej głos Buttercup.-Siedzisz tu z godzinę. Coś cię gnębi?
-Nie. . .poprostu. . .potrzebuje chwile być sama.. . .-Zwróciła wzrok na posadzkę. Nie mogła jej tego powiedzieć. Wyśmiała by ją.
-Nadal obwiniasz się o śmierć Dee Dee?-Blossom przecząco pokręciła głową. Przez tamte cztery miesiące uważała się za winną tego wypadku. I słusznie. . .-To co jest nie tak?-Wzruszyła ramionami.
-Cześć!-Zza framugi wyłoniła się Bubbles.-Coś nie tak?-Po policzkach Blossom niepostrzeżenie przepływały łzy złamanego serca. Oraz łzy poczucia winy. Siedziała w ciszy tyłem do sióstr gdy te coraz to bardziej ciekawie wypytywały co jest nie tak.
#############
Po policzkach Brick'a zaczęły płynąć strumyczki łez. Nie powinien płakać! Jest facetem! Nie babą!! Jednak smutek i żal brały górę nad nim. Jego serce bolało ponieważ wiedział, że go nienawidzi. Załapał fobie na jej punkcie? Nie to nie możliwe! Ogarnij się Brick!!! Nie możesz jej kochać!!! To wróg. Słodki wróg. . . . .
#############
Za to Dexter nie płakał. Jednak myślał o dzisiejszym wieczorze. Co ma ubrać? Dać jej kwiaty? Ale jakie? Ma na jakieś alergie? Jednak jego myśli zaprzątało coś jeszcze. . . Czy ta. . .słodka, piękna istota go . . .kocha?  Nie rozumiał tego uczucia bo nie było naukowo wyjaśnione. Jednak po jej reakcji na słowo "randka" mógł zobaczyć,że coś dla niej znaczy. 
-To głupie. . . .-Mruknął sam do siebie. Co miał uczynić? Słowo się rzekło idzie z Blossom na randkę. Nie ma, że nie. . .idzie. . .na randkę. . . .z jego ukochaną dziewczyną. . .
_________________
Co ma się dalej wydarzyć? Drodzy czytelnicy!!!! Puśćcie wodze fantazjii!!!!

Komentarze